wyszukiwanie zaawansowane

Życiorys Jana Pawła II



Życiorys Jana Pawła II

Wstęp

Życiorys Jana Pawła II

Ojcze Święty, trudno nam było powstrzymać łzy, kiedy Bóg powołał Cię do siebie. Przypominamy sobie jak mówiłeś, że mamy się nie lękać, lecz iść przez życie tak godnie, jak tylko nas na to stać. Powiedziałeś kiedyś, że w Watykanie „musisz się czuć jak u siebie w domu”. Twoją tęsknotę podczas audiencji na Placu św. Piotra. Tak trudno uwierzyć, że już tam na nas nie czekasz, że nie przyjedziesz do ojczyzny. Kochaliśmy Cię, bo wyczuwaliśmy w Tobie dobroć, mądrość, miłosierdzie, sprawiedliwość… Byłeś tak ludzki i tak bardzo blisko Boga. Wiara twa była mocna, a zarazem otwarta dla wszystkich ludzi, budziła ufność i szacunek. Byłeś wzorem życia aktywnego i bardzo dzisiejszego- a jednocześnie świętego. Odnalazłeś się w świecie polityki, kultury, mediów, problemów społecznych. Potrzebowaliśmy wielkiego człowieka, który zaświadczy całym sobą ze można wierzyć Bogu i pozostać człowiekiem nowoczesnym. Znaleźliśmy go- to byłeś TY.
Zaczynałeś jako skromny, wcześnie doświadczony śmiercią rodziców chłopiec z małego miasteczka w Polsce. Odmieniłeś oblicze Kościoła i całego XX wieku. Zostałeś papieżem, i to jednym z tych, którym historia dopisze przydomek „Wielki”. Nie stałeś się więźniem Watykanu. Tak wiele pielgrzymowałeś po to, aby pokazać, że każdy z nas pielgrzymuje. „Nie lękajcie się”, powtarzałeś, za św. Pawłem. Żyjcie pełnią życia, i nie bójcie się śmierci, bo ją pokonał już Chrystus. Dla Ojca Świętego młodzi ludzie zawsze byli nadzieją. Miał dla nich wiele szacunku. Byli „żyzną glebą” na której wyrasta zasiane przez siewcę ziarno. Dzisiaj gdy Ojciec Święty zostawił nam swoje myśli od nas tylko zależy czy jego przesłanie będzie towarzyszyć nam w życiu. Niech to co się od niego nauczyliśmy będzie widocznym znakiem naszych wysiłków i starań i podejmowanych działań. Niech będzie też miejscem dzielenia się radością z owoców tego trudu.
Módl się za nami, nasz Ojcze, Janie Pawle Wielki…

Życiorys Jana Pawła II

Urodził się, by zmienić świat

Życiorys Jana Pawła II

Był wtorek, 18 maja 1920 roku, ciepły, pogodny dzień, pełen zapachu bzu. Między piąta a szóstą po południu Emilia Wojtyła, gospodyni domowa z Wadowic, rodzi syna. Nie wiadomo czy to przypadek, że wadowicki dom, w którym urodził się przyszły papież, stoi akurat przy ul. Kościelnej, tuż obok kościoła Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny? Państwo Wojtyła dali synu na imię Karol- jak św. Karol Boromeusz, który był wzorem miłosierdzia, a zarazem umiłowania wiedzy i aktywnego działania. Drugie imię dostał po marszałku Józefie Piłsudskim, który niespełna trzy miesiące później dokonał „Cudu nad Wisłą”, tym samym dając opór bolszewikom. Ale i tak rodzina oraz znajomi mówili do niego po prostu- Lolek. Pierwsze lata dzieciństwa przyszłego papieża upływały spokojnie. Małe galicyjskie miasteczko, dwa pokoje i kuchnia. Lolek mieszkał tu z rodzicami i o 14 lat starszym bratem Edmundem, a raczej Mundkiem. Szybko poznawał świat i wiarę. A jej wzór miał tuż obok- w swych bliskich.
Niestety, nadszedł dla Karola czas ciężkiej próby. 13 kwietnia 1929 roku jego matkę zabrano do szpitala. Miała 45 lat. Tego samego dnia z ust sąsiadki usłyszał: ” Twoja mama umarła”. Śmierć ukochanej matki umocniła Lolka w wierze. Został ministrantem, jako gimnazjalista szedł przed lekcjami i po lekcjach do kościoła, często pielgrzymował do Kalwarii Zebrzydowskiej.
Wtedy zżył się niezmiernie mocno z bratem. Edmund był dla niego wielkim pocieszeniem. Studiował medycynę w Krakowie, potem pracował w szpitalu w Bielsku-Białej. Każdy jego powrót do Wadowic był dla chłopca wydarzeniem. Razem szli w góry, uganiali się za piłką, jeździli na nartach. Karol uwielbiał narty, nawet zbudował z pomocą kolegów skocznię i skakał na odległość sześciu metrów!
Lecz niestety w życiu przyszłego papieża znów nastały czarne dni. Umiłowany brat odszedł na zawsze. Zaraził się szkarlatyną od jednego z pacjentów. Został sam z ojcem. Karol junior i Karol senior. Żal po śmierci dwóch bliskich im osobą zbliżył ich do siebie. Jan Paweł II w książce „Autobiografia” podkreśla, że po stracie najbliższych życie duchowe ojca jeszcze bardziej się pogłębiło. Jego ojciec umiał od siebie wymagać. Młody Karol patrząc na niego, nauczył się, że trzeba samemu sobie stawiać wymagania. Zaszczepił w nim wielką pasję do gór i aktywnego życia. Razem wyprawiali się na wycieczki w Beskidy, na Leskowiec, który Jan Paweł II nazywa „górą swojej młodości”, oraz oczywiście w Tatry!. Syn od ojca przejął coś więcej. Coś, czym potem zachwycały się miliony, miliardy ludzi. Patrząc na Ojca Świętego widać było, że on kocha i słucha drugiego człowieka. Już wtedy, gdy Karol był młodzieńcem, wielu kolegów widziało go pogrążonego w modlitwie i wróżyli mu karierę duchownego. Nagle pojawił się teatr… Gimnazjalne kółko teatralne. Aktorstwo kusiło go niezmiernie. 14 maja 1938 Karol Wojtyła odebrał celujące świadectwo maturalne, a już jesienią razem z ojcem przeprowadzili się na krakowskie Dębniki. Przyszły papież zdecydował się iść na polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mimo tego, że miał bardzo dużo nauki, nie zrezygnował ze swoich pasji. Czytał, gra w teatrze, pisał poezje i z zapałem się modlił.
Wybuchła wojna. Nie zdążył zacząć drugiego roku, bo hitlerowcy aresztowali profesorów. Zamiast studiować, jesienią 1940 roku musiał podjąć pracę w kamieniołomach. Jakby tego było mało, 18 lutego 1941 roku zmarł jego najlepszy przyjaciel- ojciec. Został sam, bez rodziny. By zapełnić pustkę po stracie najbliższej sercu osoby, Karol zaczął brać udział w tajnych przedstawieniach Teatru Rapsodycznego. Zauważył go Juliusz Ostrewa, wróżąc mu karierę na scenie. Ale wkrótce skończyły się rozterki młodego mężczyzny: służyć Bogu przez sztukę, czy służyć Mu w Kościele. W listopadzie 1942 roku przyjaciele usłyszeli:” Będę księdzem”. Wstąpił do tajnego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Krakowie. 1 listopada 1946 roku kardynał Adam Sapieha wyświęcił Wojtyłę na księdza, który następnego dnia odprawił swą pierwszą Mszę Świętą w Krypcie Św. Leonarda na Wawelu. Po dwóch tygodniach pierwszy raz widzi Rzym. Rozpoczął tam studia teologiczne na uczelni Instituto Internazionale Angelicum (teraz Papieski Uniwersytet w Rzymie). Nawet nie podejrzewał, że nie tylko to Wieczne Miasto, ale i cały świat będzie kilkadziesiąt lat później wsłuchiwał się w każde jego słowo. Ukończył studia, jednak z powodu braku funduszy na wydanie pracy doktorskiej drukiem nie uzyskał tytułu doktora. Tytuł ten został mu przyznany dopiero w Polsce.

Życiorys Jana Pawła II

„Sam Bóg objawia się w tajemniczy sposób – jako ogień, który nie spala (…) Jest on Bogiem równocześnie bliskim i dalekim; jest w świecie, lecz nie ze świata. Jest Bogiem, który wychodzi nam naprzeciw, lecz który nie daje się posiąść. On jest *Tym, który jest* – jest to imię, które nie jest imieniem. *JESTEM, KTÓRY JESTEM*: Boski bezmiar, w którym istota i istnienie stanowią jedno! (…) Jakże moglibyśmy w obliczu tej tajemnicy nie *zdjąć naszych sandałów*, jak On karze, i nie wielbić Go na tej świętej ziemi?”

Ksiądz Wojtyła w Watykanie

Jest kwiecień 1947 roku. Karol Wojtyła spowiada się w San Giovanni Rotondo przed słynnym stygmatykiem Ojcem Pio. Kapucyn, którego zna cały świat, przepowiada młodemu księdzu, że zostanie papieżem oraz krew na jego pontyfikacie…
Wielokrotnie powtarzana legenda głosi, że wypowiadając te słowa, Ojciec Pio klęknął przed młodym Polakiem. Przepowiednia spełniła się w całości, jej tragiczna część również…
Karol dużo zawdzięczał kardynałowi Adamowi Sapiesze. To on namówił go na pójście na teologię, to on wyświęcił go po latach na księdza, to on wybił mu pomysł z głowy by wstąpił do zakonu. Przecież taki człowiek jest potrzebny wśród ludzi!
Karol Wojtyła został skierowany do pracy na parafii Niegowić na okres 7 miesięcy. Od tej parafii rozpoczął się dla Wojtyły okres wycieczek i podróży z młodymi ludźmi po Polsce. Zawsze w wolnym czasie starał się przyszły papież być z młodzieżą wśród natury. Stworzył grupę teatralną. Kardynał Sapiehabnie mylił się – Karol powinien pracować z wiernymi. Bezpośredni kontakt z ludźmi jest szczególnie ważny, bo komunistyczne władze starają się za wszelką cenę wyrwać Boga z serc ludzkich. Walczył o zbudowanie murowanej świątyni w miejsce walącej się drewnianej. Do tego udzielił 13 ślubów i 48 chrztów. Oddał nawet swoją pościel pewnej staruszce, bo jej pościel ukradli złodziej. Kochał ludzi i im pomagał. Gdy po siedmiu miesiącach wrócił do Krakowa, dostał nowe zadanie: opiekę nad młodzieżą akademicką. Tam też założył mieszany chór gregoriański. Dalej trwały jego częste wycieczki z młodzieżą. Podczas ich trwania, aby zmylić ówczesną milicję Wojtyła nie nosił sutanny oraz kazał nazywać się „Wujkiem”. Wtedy wszystko staje się jasne. To jego powołanie! Ten moment z całą pewnością Jan Paweł II wspominał czterdzieści lat później, gdy z okazji Światowego Dnia Młodzieży na spotkanie z papieżem na Filipinach, przybyło aż pięć milionów młodych ludzi. To było największe zgromadzenie w dziejach ludzkości.
Duszpasterstwo akademickie rozsławia go w całym Krakowie. Nie nudne rekolekcje, ale dysputy podczas wypadów pieszych, rowerowych, kajakowych, narciarskich. Z obcych sobie ludzi tworzy się, jak wtedy nazywano „rodzinka” z „wujkiem Karolem” na czele. Szybko staje się idolem młodych ludzi. Jako profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego wygłasza porywające wykłady z etyki. Zasłuchani studenci mówią o nim wprost- „mądry i święty”.
Po śmierci w roku 1951 kardynała Sapiehy Karol Wojtyła został skierowany na urlop w celu ukończenia pracy habilitacyjnej. W tym okresie dużo uwagi poświęcił także pracy publicystycznej. Pisał wiele m.in. na temat chrześcijańskiej etyki seksualizmu. Ocena możliwości oparcia etyki chrześcijańskiej na założeniach systemu Maxa Schelera została przyjęta jednogłośnie przez Radę Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednak Wojtyła nie uzyskał habilitacji z powodu odmowy Ministerstwa Oświaty. Karol Wojtyła powrócił do przerwanych obowiązków. Wykładał m.in. w seminariach diecezji: krakowskiej, katowickiej i częstochowskiej (mieściły się one wszystkie w Krakowie) oraz na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
Od biskupa do kardynała

Mając 38 lat, zostaje mianowany biskupem tytularnym Ombrii, a także biskupem pomocniczym Krakowa. Dwa lata później głośną rozprawą „Miłość i odpowiedzialność” nie pozostawia wątpliwości, że nie jest biskupem, jakich wielu. Bez ogródek pisze o małżeństwie, miłości i seksie.
Dla „wujka Karola” owa „rodzinka” była czymś bardzo ważnym czasem najważniejszym. Nic więc dziwnego, że gdy w Warszawie, tuż po nominacji biskupiej, prymas spytał go: „Co teraz ksiądz biskup zamierza?” – Karol Wojtyła odparł: „Wrócę do moich na Mazury. Obóz jeszcze się nie skończył”. I wrócił na kajaki, a uradowanym obozowiczom oświadczył: „Nie ma powodu, by wujek został zlikwidowany”.
W 1962 roku został krajowym duszpasterzem środowisk twórczych i inteligencji. Już w tym okresie Karol Wojtyła bardzo dużo czasu poświęcał na podróże zagraniczne w celach ewangelizacyjnych i religijnych.
30 grudnia 1963 roku został mianowany arcybiskupem metropolitą krakowskim. Wkrótce rozpoczyna się przełomowy dla Kościoła Sobór Watykański II. Od tego momentu nazwisko Karola Wojtyły, już jako arcybiskupa krakowskiego, staje się sławne na całym świecie. Tam właśnie przyszły papież dał poznać się jako mądry mąż stanu i hierarcha oraz wybitny teolog. To dodaje mu siły i energii do działania. W 1965 roku współtworzy list od polskiego episkopatu do niemieckich biskupów. To zaproszenie na uroczystości tysiąclecia chrztu Polski zawiera historyczne słowa: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Komuniści pękali ze złości. Jak to? Ten „intelektualista” miesza się do polityki? Otóż tak- arcybiskup Wojtyła okazał się nie mniej twardym od prymasa rywalem dla władz. Był przecież wielkim patriotą, który nigdy nie poszedłby na kompromis.
Potwierdziły to jeszcze obchody milenijne. Tysiące ludzi uczestniczących w mszach- to był policzek dla komunistów, którzy robili wszystko, żeby przeszkodzić duszpasterzom. Karol okazał się niezłomny.
Tak jak kiedyś Wojtyła zawdzięczał wiele kardynałowi Sapiesze, tak teraz mógł się uważać za przyjaciela papieża. Paweł VI wyraźnie widział w nim olbrzymie możliwości i niespotykaną siłę wewnętrzną. Dlatego już w 1967 roku minował go kardynałem, a jego kościołem tytularnym stał się kościół św. Cezarego Męczennika.
W 1976 roku kardynał Wojtyła prowadził rekolekcje w Watykanie. Wtedy „New York Times” opublikował listę dziesięciu najbardziej prawdopodobnych kandydatów do papieskiego tronu. „Wujek Karol” znalazł się na niej.
Nagła śmierć po 33 dniach urzędowania Jana Pawła I, następcy Pawła VI, zaskoczyła świat. Dwaj polscy kardynałowie- Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła znów ruszyli do Rzymu, by wybrać nowego papieża…

Nie lekajcie sie!

Jesienny wieczór, 16 października 1978 roku. Tłum na Placu św. Piotra zapartym tchem czeka na werdykt 111 kardynałów wybierających nowego papieża. Zamknięci w Kaplicy Sykstyńskiej purpuraci nie spieszą się z decyzją. Najbardziej prawdopodobnymi kandydatami do papiestwa byli: Giuseppe Siri, Giovanni Benelli oraz Sebastiano Baggio. Odbyło się 8 głosowań. Podczas ostatniego, mającego miejsce o godz. 17 w poniedziałek 16 października, Karol Wojtyła uzyskał 94 głosy, co było liczbą dużo większą niż wymagane minimum. Wojtyła, zapytany czy zgadza się z wyborem kolegium kardynalskiego odpowiedział twierdząco. Przybrał wtedy imię Jana Pawła II.
O godz. 18:44 nastąpiło oficjalne ogłoszenie wiernym rezultatów konklawe. Kardynał Pericle Felici przedstawił je zwyczajową formułą: Oznajmiam wam radosną nowinę. Habemus Papam! – mamy papieża!, a następnie przedstawił nowego papieża: Carolum Sanctae Romanae Ecclesiae Cardinalem Wojtyla… Ioannem Paulum Secundum!. Nasz rodak, od teraz Jan Paweł II, zostaje papieżem od ponad 400 lat papieżem spoza Włoch. Jan Paweł II powiedział wtedy do tłumów: „Najwybitniejsi kardynałowie powołali nowego biskupa Rzymu. Powołali go z dalekiego kraju, z dalekiego, ale jednocześnie jakże bliskiego poprzez komunię w chrześcijańskiej wierze i tradycji (…). Nie wiem, czy będę umiał dobrze wysłowić się w waszym… naszym języku włoskim. Gdybym się pomylił, poprawcie mnie.” Od razu podbija serca zwykłych ludzi.
Radosna wieść lotem błyskawicy dociera nad Wisłę. Najpierw o papieżu Polaku dowiaduje się Kraków. W mieście biją wszystkie dzwony. W Wadowicach wiadomość odbiera młody ksiądz. Szybko biegnie do proboszcza: „Mamy papieża! To Lolek! – woła z entuzjazmem. Karnawał radości ogarnia całą Polskę. Ludzie się cieszą, lecz tylko rządzącym nie jest do śmiechu. Partyjni dygnitarze ekipy Edwarda Gierka zjeżdżają się pospiesznie do gmachu KC PZPR w Warszawie. W reżimowej telewizji i prasie pojawiają się lakoniczne wzmianki o Karolu Wojtyle. Władze PRL drżą przed papieżem z Polski, który rozpoczyna pontyfikat słowami: „Nie lękajcie się!”.

Wielki Pielgrzym rusza w świat. Po zaledwie trzech miesiącach pontyfikatu nasz Ojciec Święty wybiera się w pierwszą podróż zagraniczną do Dominikany i Meksyku. Wybór nie jest przypadkowy. W Ameryce Łacińskiej żyje połowa wiernych Kościoła katolickiego. Większość cierpi na skrajną nędzę. Papież przybywa, by upomnieć się o ich godność. Wysiawszy z samolotu, klęka i całuję Ziemię. Ten gest powtarza się w ponad stu pielgrzymek na wszystkich kontynentach. W Meksyku wita go 10 milionów ludzi. – Papież chce być waszym głosem! – mówi im Jan Paweł II. A bogaczom i politykom rzuca w twarz: – Do was woła sumienie ludzkie, krzyk opuszczonych, krzyk Boga!.
Rządzący patrzą na papieża krzywo. Zwykli meksykaninie są zachwyceni. Przywrócił im nadzieję. Odlatuje.
Następny przystanek to Polska. Od razu po konklawe Ojciec Święty
obiecał rodakom, że odwiedzi ich na wiosnę. Wbrew gniewnym pomrukom
z Moskwy, słowa dotrzymuje. Władcy PRL nie są w stanie zamknąć przed nim drzwi. Boją się otwartej wojny ze społeczeństwem. 2 czerwca papieski samolot ląduje na Okęciu. Jan Paweł II rozpoczyna triumfalny pochód przez Polskę. Warszawa, Gniezno, Częstochowa, Kraków, Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Nowy Targ- wszędzie jego słowa brzmią jak proroctwa.

„Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!”- woła na placu Zwycięstwa w Warszawie. Polacy słuchają go jak wielkiego narodowego bohatera. Odzyskują wiarę, siłę i odwagę. Papież daje im 9 dni w czasie, których poczują się wolni. Kilka miesięcy później wybucha „Solidarność”. A po dziesięciu kolejnych latach komunistyczny obóz zniknie z mapy Europy.

Papież piętnuje terroryzm. Jedzie do Turynu, włoskiej stolicy przemocy, gdzie krwawe żniwo zbierają Czerwone Brygady. Martwi się również o Polskę. Gdy na Wybrzeżu wybuchają sierpniowe strajki, solidaryzuje się z robotniczym protestem. „Modlę się, aby Episkopat Polski mógł dopomóc temu narodowi w ciężkim zmaganiu się o chleb powszedni i sprawiedliwość społeczną- pisze w orędziu do prymasa Stefana Wyszyńskiego. W ten sposób stawia jasno Kościół w jednej linii ze strajkującymi. Myśli nie tylko o własnym kraju. Wciąż pielgrzymuje po świecie. Rusza w pierwszą afrykańską podróż- do Zairu, Konga, Kenii, Ghany, Górnej Wolty i Wybrzeża Kości Słoniowej. Tubylcy witają go po swojemu – plemiennymi tańcami, śpiewem i okrzykami. Ojciec Święty z uśmiechem toleruje odmienność katolickich obrzędów Czarnego Lądu. Sam pokazuje się w pióropuszu ze strusich piór, z dzidą i tarczą w ręku. Pilnie strzeże granic, których chrześcijanin przekroczyć nie może. Ostro piętnuje rozpowszechnioną w Afryce poligamię.
Z kolejną pielgrzymką ląduje w Brazylii. Odwiedza slumsy, wiezienia i wioski trędowatych. W jednej z ogromnych dzielnic nędzy zdejmuje z palca pierścień biskupi i oddaje ubogim. „Nie z ciekawości tu przyszedłem, ale dlatego że was kocham”- wyznaje biedakom. A ci nadają mu nowe imię: Jan od Boga.

Atak zla

13 maja 1981 roku, piąta po południu, plac św. Piotra. Papież jedzie białym odkrytym jeepem. Ściska wyciągnięte do niego dłonie. Przed chwilką oddał rodzicom dziewczynkę, którą podali mu do błogosławieństwa. Nagle rozlega się huk dwóch wystrzałów. Gołębie wznoszą się w powietrze. Zapada przerażająca cisza. Ojciec Święty osuwa się w ramiona swego sekretarza, ks. Stanisława Dziwisza. Na bieli papieskiej szaty czerwieni się krew. Słowa zamierają w gardle. – Czy bardzo boli?- pyta ksiądz Dziwisz. – Tak – szepcze z bólem papież.
Pierwsza kula trafiła Ojca Świętego w brzuch, przeszywa na wylot i godzi w stojąca wśród pielgrzymów Ann Odre z USA. Drugi pocisk zahacza o łokieć papieża i rani Rose Hall, dziewczynkę z Jamajki. W karetce, która bez żadnej eskorty przebija się przez rzymskie korki, Jan Paweł II ma zamknięte oczy. Cierpi i modli się. – Maryjo, matko moja! – powtarza słabnącym głosem. Krwawi, traci 3.5 litra krwi. W karetce psuje się syrena, kierowca korzysta tylko z klaksonu. To dramat, pokonanie drogi do szpitala może zająć mu, co najmniej pół godziny, jednak pokonuje ją w osiem minut. Błyskawiczna operacja ratuje mu życie. Lekarze dziękują Bogu, że kula, która miał śmiertelnie ugodzić Ojca Świętego, przeszła o milimetry od głównej tętnicy i kręgosłupa. ” Czyjaś ręka strzelała, ale Inna Ręka prowadziła kulę”-powiedział Jan Paweł II. Papież jest przekonany, że to Matka Boska Fatimska uchroniła go od śmierci. To w dniu jej święta doszło do zamachu. Przeżyły także ranne kobiety. Za swe ocalenie Jan Paweł II dziękuje Matce Bożej i w Jej ręce składa swe życie oraz losy całego świata. Ali Agca trafił do więzienia, ale do dziś nie wiadomo, kto był jego zleceniodawcą i nie jest pewne, kto stał za tym zamachem. „Modlę się za brata, który mnie zranił”. Papież nie dociekał winy, myślami był gdzie indziej. Ze szpitalnego łóżka zadzwonił do prymasa Polski. Usłyszał jego ostatnie słowa: – Ojcze, łączy nas cierpienie.
Papież piętnuje stan wojenny, represje, brutalne dławienie wolności. Witają go tłumu większe niż przed czterema laty. Jan Paweł II znów w Polsce. Wszędzie widać transparenty „Solidarności” i dłonie uniesione w geście zwycięstwa. Przywraca im znów nadzieję. „Pragnienie zwycięstwa, zwycięstwa okupionego trudem i krzyżem, zwycięstwa odnoszonego nawet poprzez klęski należy do chrześcijańskiego programu życia człowieka. Również i życia narodu”- mówi w stolicy. Komuniści zamykają przed papieżem Gdańsk, teksty jego homilii są cenzurowane. Robią, co mogą, by nie spotkał się z Lechem Wałęsą, lecz w końcu musi ulec. Na odludziu w tatrzańskim schronisku Wałęsa klęka przed swym patronem. Generał Jazurelski rozmawia z papieżem w cztery oczy. Dobiegają podniesione głosy. Generałowi ze zdenerwowania trzęsą się ręce. Miesiąc po pielgrzymce znosi stan wojenny. To był czas wielkich emocji. „Naród, który raz poczuł się wolny, już zniewolić się nie da”.
Piąty rok papieskiej posługi zasłynął również innym wydarzeniem. Jan Paweł II pokazuje moc swego miłosierdzia. W rzymskim więzieniu Rebibbia odwiedza swego niedoszłego kata Ali Agcę. – Mogłem powtórzyć słowa przebaczenia. Pan dał łaskę, byśmy się spotkali jak ludzie i jak bracia- mówi papież, wychodząc z celi.

Cierpienie, milosc, pokoj, wolnosc?

Pomiędzy cierpieniem i radością- tak już na stałe będzie się toczyć pontyfikat Jana Pawła II. W październiku 1984 roku oprawcy z SB mordują w Polsce Jerzego Popiełuszkę. Papież raz z milionami rodaków boleje nad losem młodego księdza. – Ta śmierć, mało powiedzieć tragiczna, poruszyła ludzi na całym świecie. Ta śmierć jest świadectwem. Niech będzie ta śmierć źródłem nowego życia! – woła w Watykanie. Kilka miesięcy wcześniej Ojciec Święty właśnie z sensu cierpienia czyni temat swego listu apostolskiego. Próbuje znaleźć otuchę nawet w największym bólu. – W cierpieniu kryje się szczególna moc, przybliżająca człowieka wewnętrznie do Chrystusa. Cierpienie jest w świecie po to, żeby wyzwalało miłość- zaskakuje zdumiewającym przesłaniem. I odkrywa tajemnicę siły swojego ducha, na długo zanim cierpienie będzie mu osobiście towarzyszyć każdego dnia.
Jan Paweł II nie byłby jednak sobą, gdyby całymi garściami nie czerpał z życia radości. Wzruszają go ludzie, do których dociera w najdalszych zakątkach globu. W Papui-Nowej Gwinei wygłasza kazanie w języku tubylców a oni odwdzięczają mu się „Czarną Madonną” zaśpiewaną… po polsku.
W Kanadzie strofuje policjantów odgradzających go od tłumu wiernych: „Zostawcie mi trochę więcej miejsca”. Nawet w Tajlandii, gdzie niemal wszyscy są buddystami, potrafi wzbudzić do siebie sympatię. Podczas wizyty u buddyjskiego mnicha zdejmuje buty i siada naprzeciw gospodarza, za plecami, którego stoi posąg Buddy. I trwają tak w milczeniu.
Radość życia to także umiejętność korzystania z przyjemności. Dla Karola Wojtyły nie ma większej frajdy od jazdy na nartach! – Tego to mi już chyba nie pozwolą – obawia się tuż po wyborze na papież. I rzeczywiście, przez sześć lat nawet nie dotknął desek. Dopiero w lipcu 1984 roku sprawdził, że wciąż świetnie radzi sobie na stoku.
Rok niebezpiecznych podróży. W Peru, gdzie za sprawą maoistowskiej organizacji Świetlisty Szlak codziennie leje się krew. Jan Paweł II apeluje do terrorystów: – Zawróćcie, wybierzcie inną drogę! Jeszcze nie jest za późno!
Reakcja jest brutalna. Papież nie toleruje przemocy. Ale nie godzi się również na nędzę, z której ta przemoc wyrasta. W Wenezueli je obiad z robotnikami kombinatu metalurgicznego. Siada do stołu w zwykłej robotniczej stołówce. W Ekwadorze, odziany w poncho, słucha skarg dwustu tysięcy Indian. Jedenastodniowy maraton po Ameryce Południowej, ciągłe zmiany klimatyczne i wysokości, sprawiają, że papież momentami opada z sił. Rezygnuje nawet z niektórych wystąpień. Gdy polonusi śpiewają mu „100 lat”, odpowiada: „Czasem nie trzeba myśleć o stu latach, wystarczy przeżyć jeden dzień.”
Papież wykazuje wielką odwagę, wybierając się do Holandii. To kraj nastawiony do niego wrogo, gdzie plenią się aborcja, homoseksualizm, tolerancja dla narkotyków. – Co uczyniliście ze swoją wolnością?- pyta Ojciec Święty. I dostaje odpowiedź. Uliczne plakaty obiecują nagrodę za życie papieża: 6 tysięcy dolarów. Gdy Jan Paweł II opuszcza niegościnny kraj, dziennikarze pytają, co chciał przekazać: -Ewangelię! – odpowiada po prostu. W Casablance papież wygłasza przemówienie do młodzieży muzułmańskiej, Marokańczycy słuchają go z wielkim szacunkiem.
Jest niedziela 13 kwietnia 1986 roku. Dla Żydów – 4 Nissan 5746. Ojciec Święty przekracza próg rzymskiej Synagogi Większej. To historyczne wydarzenie. Następca św. Piotra, po raz pierwszy od czasów apostołów, odwiedza żydowską bożnicę. Wielu katolikom i żydom trudno w to uwierzyć. Nie przychodzi ich nawracać i przekonywać o wyższości swej wiary. Chce tylko współpracy i pojednania.
Po kilku miesiącach znów zadziwia świat. Do Asyżu zaprasza na wspólne modlitwy o pokój 47reprezentantów większości wyznań chrześcijańskich i 13 przedstawicieli innych religii. Od dalajlamy, duchowego przywódcy Tybetu, po 95-letniego kapłana afrykańskiego z Togo, który po raz pierwszy rusza ze swego świętego lasu.
„Pokój czeka na swoich proroków”- wzywa Jan Paweł II.
Kilka miesięcy później sam zamienia się w proroka. Spod Mont Blanc wygłasza apel o jedność Europy. I wciąż pielgrzymuje. Do Indii, gdzie Hindusi obwieszają girlandami z kwiatów lotosu i ubierają w turban. Do Kolumbii, w której z 200 tysiącami wieśniaków modli się przed cudownym obrazem Matki Boskiej Różańcowej. A także, do Banagladeszu, Sibupuru, Nowej Zelandii, Australii, na Fidżi i Seszele.
To ostatnia wyprawa bije wszelkie rekordy. Jan Paweł II w 13 dni pokonuje 49 tys. Kilometrów! Na wyspie Fidżi chronią go wojownicy odziani jedynie w opaski na biodrach. W Nowej Zelandii Maorysi witają Wielkiego Gościa tradycyjnym obrzędem pocierania się nosami. W Australii biorą go w obroty dzieci. Pytają o wszystko. Jaką muzykę lubi najbardziej? – Gregoriankę, ale i rocka – wyznaje papież.
Jan Paweł II przyjeżdża do zmęczonej Polski. Nie ma już stanu wojennego, ale nie też nadziei na lepsze jutro. Papieskie przesłanie musi przywrócić im siłę i wiarę w zwycięstwo. Nawołuje do czynu, nawet, gdy osiągnięcie celu wydaje się nierealne. Serce pielgrzymki bije na wybrzeżu. Papież postanawia odwiedzić Gdańsk. I udaje się mu. Gdy Biały Pielgrzym staje przy Trzech Krzyżach gdańskich, pomniku ofiar grudnia 1970, SB otacza całą okolicę. Ludzie zostają zepchnięci i tylko z daleka dobiegają ich śpiewy. Esbecy bez słowa stoją odwróceni tyłem do pomnika. Ojciec Święty modli się w milczeniu. – Milczenie jest wielkim krzykiem – mówi później.
„Solidarność to znaczy: jeden i drugi.. A więc nigdy jeden przeciw drugiemu. I nigdy brzemię dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich.”
Ojciec Święty widzi już, że rozpad systemu, który zniewala pół Europy, jest nieunikniony. Przygotowuje swych rodaków na czas nowych, trudnych wyborów, czas zmierzenia się z cywilizacją Zachodu.
O prawo do wolności upomina się również w Chile, rządzącym twardą ręką przez gen. Augusto Pinocheta. Podczas ceremonii dochodzi do zamieszek. Policja atakuje gazem łzawiącym. Opary docierają do ołtarza. Ale papież trwa na swoim miejscu.

Wolny Świat

Mija dziesięć lat, odkad Karol Wojtyła sprawuje pieczeć nad Kościołem. Ojciec Święty nie ma czasu na świętowanie. Świat go wzywa. Papież pdejmuje dramatyczne wyzwania.
Paragwaj. Od ponad 30 lat rządzi tu krwawy dyktator, gen. Alfredo Stroessner. Przez więzienia przechodzi 360 tys. osób, co dzięwiąty Paragwejczyk. Jan paweł II rusza do Ameryki Południowej. Rosierdzony geberał odpowiada na ten gest aresztowaniami wśród opozycji i represjami wobec Kościoła. Ale jego dni są pooliczone. po kilku miesiącach zostaje obalony, a w Paragwaju powoli rodzi się demokracja.
Mozambik. to afrykańskie państwo od siedmiu lat trawi wojna domowa. jednej trzeciej mieszkańców grozi śmierć głodowa. Gdy papież zbliża sie do Mozambiku, w sąsiednim Lesotho partyzanci uprowadzają autobus z pielgrzymkami. Podczas akcji odbijania zakładników ginie sześc osób. Ojciec Święty odwiedza rannych w szpitalu. – Bez miłości, śwait ulega odczłowieczeniu!- apeluje o przerwanie bratobójczych walk. Niedługo potem wojna domowa zaczyna wygasać.
Nie wszystko jednak idzie po myśli papieża. pojawiają się problemy wenątrz samego Kościoła. We Francji zbuntowany arcybiskup Marcel Lefebvre na własną rękę wyświęca biskupów. Kościół staje przed groźbą podziału. Papież próbuje łagodzic spór. W końcu jednak musi sięgnąć po broń ostateczną- Lefebvre i jego zwolennicy zostają eskomunikowani. Są też inne zmartwienia. Ojcu Świetemu nie udaje się wjechać do moskwy na obchodu tysiaclecia chrztu Rusi. I tak już zostaje- Rosja nigdy nie otworzy się przed Janem Pawłem II. Ale nawet gdy świat wali mu sie na głowę, papiez nie zapomina o drobnuch, ludzkich przyjemnościach. Podczas wakacji w Dolomitach 68- letninastępca św. Piotra wdrapuje się niemal do nieba- zdobywa szczyt Peralba położony 2693 metry nad pozimem morza. – Dalej, w drogę! – pogania innych podczas wspinaczki.
I słowo stało się ciałem! Wolność, o którą Jan Paweł II nieustannie zabiegał w każdym zakątku świata wróciła do jego ojczyzny. 27 sierpnia, trzy dni po tym jak Tadeusz Mazowiecki zaczyna tworzyć pierwszy od ponad 40 lat niekomunistyczny rząd w Polsce, papież wzywa: – Europa, wszyscy patrzą na ciebie! Wkrótce potem Jesień Ludów wyzwoli kolejne kraje dawnego bloku sowieckiego i runie mur berliński. Papież jest w centrum wydarzeń. Spotyka się z Lechem Wałęsą, przyjmuje noego prezydenta USA i rosyjskiego dysydenta. Choć wszystko dzieje się błyskawicznie, jan Paweł II trzyma rękę na pulsie. 12 listopada kanonizuje w watykanie błogosłowianą Agnieszkę Czeską- średniowieczną księżniczkę, która wyrzekła się bogactwa i pomagała ubogim. Na uroczystosć ściągają tłumy Czechów, którzy wciaż rządzeni są przez komunistyczny reżim. Spotkanie z Ojcem Świętym wykorzystują do patriotycznej manifestacji. Papież szeroko otwiera im oczy, wybiega daleko poza polityczny wymiar przemian: – Ludzka historia jest ustawucznym ruchem. Czasy się zmieniają, przychodzą kolejne pokolenia, rozwija się wiedza. lecz pośród zmiennych wydarzeń trwa Chrystusowa prawda.
Wśród zwbranych krąży stara przepowiednia, że kiedy Agnieszka zostanie świętą, stanie się jakiś cud. Poięć dni później wybucha „aksamitna rewolucja”, która bez jednej kropli krwi przywraca wolność Czechom i Słowakom.
Symboliczny koniec wielkiego dzieła śledzi na ekranach telewizorów pół miliarda ludzi. 1 grudnia 1989 roku czarna limuzyna okrąża Plac św. Piotra. Z samochodu wysiada Michał Gorbaczow, przywódca ZSRR. niepewnym krokiem podąża na audencję do Ojca Świętego. Żaden z jego poprzedników nie przekroczył murów Watykanu. Po godzinie rozmowy z papieżem Gorbaczow mówi do swej zony: Rasio Maksimowna, mam zaszczyt przedstawić ci najwyższy autorytet motalny na ziemi.
Jan Paweł II kończy 70 lat. Wciaż jednak czuje sie młodo- i duchem i ciałem. W zachodniej prasie rozpoczynają się spekulacje o zdrowiu papieża. Ale Ojciec Święty ma się zupełnie dobrze. Chodzi po górach, tryska energią i zachwyca wszędzie gdzie się pojawi. Czesi i Słowacy przyjmują go z entuzjazmem świeżo odzyskanej wolnosci. Choć oba narody wciąż żyją w jednym państwie, papież pochyla się by ucałować ziemię zarówno w Pradze, jak w Bratysławie.
Ta wizyta jest ważna dla jana Pawła II. Daje mu okazję zaznaczenia jak marne są próbny zycia bez Boga. – Zauważmy, jak zostałoby zubożone zachucające piekno tego „miasta o stu wieżach”, gdyby zabrakło w nim sylwetki katedry i tysiąca innych kljnotów chrzścijaństwa- mówi w Pradze. Mówi także o zjednoczonej Europie.i tak dzieje się naprawdę! Kolejne postkomunistyczne kraje: Węgry, Czechosłowacja, Rumunia i Związek Radziecki wznawiają stosunki duplomatyczne ze Stolicą Apostolską. W zupełnie innym nastroju przebiegają pielgrzymki do Afryki, gdzie papież wybiera się aż dwa razy w jednym roku. Głód, AIDS, plemienne rzezie – te plagi rozdzierają serce Ojca Świętego. W Gwinei Bissanu odwiedza wioskę trędowatych. W Ruandzie i Burdundi wzywa do zaniechania tragicznego konfliktu między plemionami Hutu i Tuusi, w których ofiarami i zbrodniarzami byli chrześcijanie.
- Trzeba, aby świat wiedział, ze Afryka cierpi nędze. Czyż to ubustwo nie stanowi rany zadanej ludzkości?- pyta dramatycznie w Burkina Faso.
Jan Paweł II jak ojciec- bywa surowy. Polacy odczuwają to na własnej skórze, gdy papież po raz czwarty przyjeżdża do ojczyzny. Spodziewają się radosnego pochodu, pochwał świetowania.
Wszak to pierwsza wizyta Ojca Świętego we własnym kraju od czasu upadku komunizmu. Ale pasterz widzi, że jego wypuszczone owieczki zaczynają błądzić. Solidarność, ta pisana małą literą, zanika. papiez nie na darmo przywołuje więc czasy saskie- „małosci, samolubstwa i interesowności, sprzedajności i podeptania wspólnej sprawy”. Bo co widzi? partie się kłócą, ludzie gonią za pieniędzmi. A ci sami, którzy w czarnej godzinie lgnęli do Kościoła, teraz równie ochoczo zaprzeczają jego naukom. Papieża boli zwłaszcza problem aborcji. Przerywanie ciąży wciąż jest w Polsce dozwolone. Papież ma na to radę. Nawiazuje do przykazania „Czcij ojca swego i matkę swoją”.
Podczas pielgrzymki dochodzi do nieprzyjemnego zgrzytu. Papież chce odpocząć w Tatrach. W prasie pojawiają się głupie, napastliwe artykuły o tym, ile takie „wczasy” będą kosztować. Urażony Ojciec Święty rezygnuje z odpoczynku. -Bogu dziękujcie, ducha nie gaście! – żegna się z krajem. Napięcie znika gdy papież dwa miesiące późneij jeszcze raz przyjeżdża do Polski. Odwiedza grób swoich rodziców w Krakowie i rodzinne Wadowice. Na Jasnej Górze spotyka się z milionem młodych ludzi z całego świata. To święto radosci, miłości i optymizmu.
Ojcze Święty, kochamy Cię!

Wraca cierpienie, jest upalna niedziela, 12 lipca. Papiez jak zwykle modli się na „Anioł Pański”. Po chwili tłum zgromadzony na placu świętego Piotra zamiera z wrażenia.Papież mówi ze uda się do kliniki Gemelli, aby podjąc się badaniom. Prosi o modlitwę. Na placu zapada cisza. Żaden inny papież nie mówił o sobie tak szczerze i tak prosto. Jak ojciec do dzieci: jestem chory, ide do szpitala, czekajcie na mnie. papież po trzech dniach ma operacje. Profesor Francesco Crucitti, usuwa Ojcu Świętemu woreczek żółciowy i wycina z jelita grubego nowotworowy guz wielkości pomarańczy. Kilka godzin po zabiegu papież satje na nogi. Mimo bólu nie opuszcza go pogoda ducha. -Ładne rzeczy, wszyscy sobie poszli a mnie zostawili!.- żartuje widząc, że przez moment nikt nie kręci się wokół jego pokoju. Potrafi cierpieć w pokorze.
Wkrótce wsiada do samolotu i rusza z pielgrzymką aż za ocean , do Dominikany. Jego głos nadal brzmi mocno. Ten rok zamyka ważne wydarzenie. Stolica Apostolska ogłasza nowy Katechizm Kościoła, Katolickiego pierwszy od ponad 400 lat. Podręcznik wiary i moralnosci staje się przwdziwym bestsellerem wydawniczym. Osiąga nakład kilkunastu miliomów egemplarzy i ukazjue się w tłumaczeniach na 44 języki. I nkogo nie dziwi, ze w supermarketach leży obok krymianłów i romasów.

Znowu ból! Watykańska Aula Błogosławieństw. Papież kończy przemówienie do delegatów jednej z organizacji ONZ. Nagle potyka się po schodach i spada z kilku stopni. Wychodząc z sali pozdrawia zgromadzonych lewą reką, prawa nie może ruszać, Papież zwichnął sobie staw barkowy.
Ogrom niszczęść widzi w Sudanie, gdzie trafia podczas kolejnej pielgrzymki. Muzułmanie brutalnie tępią tu chrześcijan. Dochodzi do masowych mordów, ukrzyżowań i sprzedawania w niewolę chrześcijańskich kobiet i dzieci. Wygąłsza przemówienie o wojnie i cierpieniu.
Wzruszajace chwile przeżywa rózwnież na Litwie. Na górze Krzyży pod Szawalami, miejscu upamiętniającym ofiary prześladowań, Jan Paweł II odnajduje swój własny krzyż, Napis głosi: „Chrystusie, chroń Papieża, prosi Cię Litwa na klęczkach. Po raz pierwszy w życiu odwiedza Wilno. Sanktuarium w Ostrej Bramie ofiarowuje białą papieską piuskę.
Radość i siłę wiary niesie setkom tysiecy młodych ludzi zgromadzonych w Denever na Światowym Dniu Młodzieży. To prawdziwy pwpieski triumf przesłania. – John Paul Second, we love you!- skandują młodzi. Od nastolatków dostaje białe trampki ze złotymi sznurowadłami. Wędruje w nich po Górach Skalistych.
Papież dźwiga coraz cięższy krzyż. 28 kwietnia upada w swojej łazience. Nazajutrz trafia do kliniki Gemelli, która powoli staje się jego drugim domem. Jan Paweł II ma złamaną kosć udową. potrzebna jest skomplikowana operacja. Wstawiają mu metalową protezę, która zastępuje staw biodrowy. Szpitalna rechabilitacja trwa miesiąc. OjciecŚwiety musi odwołać swoje podróże. Kilka miesięcy później świat widzi go w Chorwacji umęczonej wojną na Bałkanach. Na lotnisku w Zagrzebiu papież z trudem stąpa po schodkach samolotu i nie może się schylic by ucałować ziemię. Gospodarze podaja mu ją w drewnianej misie. Jest załamany własną słabością i bezmiarem okrucieństwa konfliktu w krajach byłej Jugosławii. Robi wszystko, by na Bałkany wrócił pokój, Chce jechać do Belgradu ale serbski Kośiół Prawosławny zatrzaskuje przed nim drzwi. nie dochodzi tez do wizyty w Sarajewie. Władze Bosni i Hercegowiny nie gwarantują bezpieczeństwa ludziom pragnącym spotkać sie z papieżem. Ale i tak dociera do wszystkich. Wydaje książkę! To zupełnie novum, bo przed nim papieże pisali tylko homilie, listy apostalskie, encykliki i adhortacje. Dzieło Jana Pawła II „Przekroczyć próg nadziei” bije rekordy popularności an całym świecie. Osiąga nakład dwudziestu milionów egzemplarzy i zostaje przetłumaczone na 38 języków.

Wsparty o laskę, przygarbiony,z drżącą lewą dłonią. W Skoczkowie, Bielsku-Białej i Żywu, dokad przyjeżdża papież na zaledwie dziewięć godzin. Polacy widzą jak bardzo cierpi ich Pasterz. Zamch, nowotwór, wypadki. Jakby tego było mało, pojawia sie choroba Parkinsona. Ojciec Święty nie poddaje sie. W przypływie dobrego humoru wywija swoją laską niczym Charlin Chaplin. Zdecydowanie ucina speklujące, jakoby zamierzał przekazać swoja władzę trzem kardynałom i usunać się w cień. Przeciez konczy 75 lat, lecz papież umięjętnie zbywa te wszystkie podejrzenia. A doleliwości kwituje uśmiechem – „Głos się trzyma, głowa też jeszcze nie najgorzej. Nie jest tak źle z tym papieżem.” I ma racje. Słaby ciałem, mocny duchem- takim widza go ludzie, którym jest bardzo bliski. W Manili, stolicy Filipin, celebruje mszę, w której uczestniczy pięc millionów wiernych. To największe zgromadzenie w dziejach świata! Nocą, podczas modlitewnego czuwania przekamarza się z młodzieżą, która zjechała sie Maili na swój kolejny Światowy Dzień. -Lolek! Lolek!- skandują.

Niedziela, 6 października papież znów trafia do szpitala. Tym razem to wyrostek robaczkowy. Świat wstrzymuje oddech. Papież odbiera telegram od swego niedoszłego zabójcy Ali Agcy: „Jestem z Tobą i modlę się za Ciebie”. Ludzie czuwają pod oknami kliniki. Nie długo po zabiegu pozdrawia ich zbolałym głosem.
Papież ponownie godzi się z losem. Watykan numer trzy- tak nazywa klinikę Gemelli. Ma tu własny apartament i kaplicę. Po placu św. Piotra i letniej rezydencji w Castel Gandolfo szpital jest miejscem, gdzie bywa najczęściej. Sił ubywa ale duch pozostaje ten sam. – oto jestem! i dopóki Bóg zechce, czeka nas jeszcze ogromna praca.- mówi w pięćdziesiątą rocznicę swych święceń kapłańskich.
Mimo choroby papież wciąż jest w drodze. W Berlinie razem z kanclerzem Helmuntem Kohlem przchodzi pod Bramą Brandeburską- symbolem zjednoczenia Niemiec i przełamania podziału Europy. Helmut Kohl do tej pory sceptyczny wobec papieża, dzwoni do przyjaciela w Rzymie. – To nawiększy człowiek drugiej połowy wieku a może nawet i całego stulecia, i wiesz co? Przyciąga jeszcze większe tłumy niż ja!- mówi o swym gosciu.
Rok niezwykłych podróży. Najpierw Bośnia i Hercogowina. Papież od dawna marzył o podróży do Sarajewa. I wreszcie staje się to możliwe. Ale Bałkany wciąż są niebezpieczne. Papież woła:- Sarajewo, Bośnio iHercogowino, powstań Masz rzecznika wobec Ojca- Jezusa Chrystusa sprawiedliwego!
Kilka tygodni później przyjeżdża do Polski. To wspaniała pielgrzymka. Już nie ciąży na niej polityka. papiez naucza wspaniale i mądrze, a Polacy słuchają go tłumnie i chętnie. Sześć milionów ludzi zapełnia kościoły, wylega się na place, stadiony i lotniska, by spotkać się z papieżem. Polacy witają go z radoscią ale i obawą. jak długo podoła trudom, czy moze widzą go po raz ostatni? Jan Paweł II rozwiewa niepewność. W ojczystych stronach z dnia na dzien przybywa mu sił. W Częstochowie półmilionowy tłum skanduje: – Niech żyje papież! A on odpowiada z dobrodusznych uśmiechem: Żyje, żyje ale się starzeje. W Gorzowie Wielkopolskim papież przypomina o przepowiedzni kardynała Stefana Wyszyńskiego, że polski papież wprowadzi Kosciół w trzecie tysiaclecie. Gdy prosi o modlitwę, aby móc temu sprostać, odpowiadają: pomożemy, pomożemy!
I wreszcie nadchodzi cudowny finał w Zakopanem! Tu jest już tylko wzruszenie. Nagle rozlega sie chóralne „Góralu czy Ci nie zal”. A KArol Wojtyła wzywa: – Sursum Corda!

Nowy wiek

Papiez wraca do krainy dzieciństwa. Wadowice, rodzinne miasto Karola Wojtyła. Na rynku zbiera się tłum ludzi. Gdy pojawia się Ojciec Święty, wybuccha szał radosci. Karol Wojtyła zaczyna dialog, który przejdzie do historii. Rozmawia z tysiacami ludzi jak z kolegą, którego nie widział od lat. – A tam była cukiernia. Po maturze chodziliśmy na kremówki – rzuca z błogim uśmiechem. Wadowice to sentymentalny przystanek w najdłuższej pielgrzymce papieża do ojczyzny. Dziesięć milionów rodaków uczestniczy w ceremoniach z Ojcem Świetym. Dziewiećdziesiat procent Polaków ogląda w telewizji transmisje z uroczystości.
Kraków, 15 czerwca. Najbardziej dramatyczny moment wizyty. Półtora milona wiernych, zgromadzonych na krakowskich Błoniach, w deszczu i błocie czeka na spotkanie z Ojcem Świętym. Na wieść o jego nagłej chorobie tłum zamiera w głębokiej ciszy. Papież ma goroączke i musi przerwać pielgrzymkę.cała polska się modli. I Ojciec Świety wraca do sił! Przywozi do Polski pogodę ducha ale i nie tylko. Znów ma na wiele do powiedzenia. -Słyszałem od was: ” Nie ma wolnosci bez solidarności”. Dzisiaj wypada powiedzieć: „Nie ma slidarnosci bez miłosci”!- woła w Sopocie. Potrafi też mówić bez słów. To wizyta wielu ważnych gestów. Takich jak niespodziewane odwiedziny w domu skromnych rolników czy zaproszenie prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego do papamobilu. U schyłku roku papież symbolicznie wprowadza świat w nowy wiek. Zgarbiony, drżacą dłonią dotyka Drzwi Świętych Bazyliki św. Piotra. Ciezkie wrota otwierają sie z łatwoscią.
Papiez stąpa śladami Chrystusa. Pielgrzymka Jana Pawła II do Ziemi Świętej elektryzuje cały świat. Oto dwieście sześćdziesiąty trzeci następca św. Piotra, Karol Wojtyła z Wadowic, bierze na siebie ciężar pojednania chrześcijan z żydami.
Jerozolima, niedziela 26 marca 2000. Papież powoli zbliza sie do Ściany Płaczu- pozostałości po światyni Heroda, gdzie pobożni Żydzi składają prośby do Boga. Wszczęlinę pomiędzy kamieniami wkłada karteczkę z własną modlitwą: „Bolejemy głęboko nad postępowaniem tych, którzy w ciągu dziejów przysporzyli cierpień Twoim dzieciom, a prosząc Cię o przebaczenie, pragniemy tworzyć trwałą więż prawdziwego braterstwa z ludem Przymierza”.
Żydzi przyjmują Jana Pawła II jak przyjaciela. – El baba! Ojciec! – witają go na ulicach dzieci. A izraelska policja nadaje tajnej akcji chronienia papieża kryptonim „Stary Przyjaciel”. Ziemia Święta to także radośc wiary i obcowania Chrystusem. – Ponieważ w Betlejem zawsze jest Boże Narodzenie, w sercach chrześcijan każdy dzień jest Bożym Narodzeniem – zauważa w Bazylice Narodzenia, tuż obok miejsca gdzie narodził się Jezus.
To nie jest bezpieczna wyprawa. Trwa konflikt izraelsko-palestyński, złym okiem patrza na pielgrzymkę radykalni działacze żydowscy. Izraelskie służby bezpieczeństwa, obawiają się zamachu na papieża, proszą go, by podróżował w kamizelce kuloodpornej. Jan Paweł II odmawia.
Wtorek, 11 września2001 roku. W oknie papieskiej rezydencji w Castel Gandalfo świeci się świeca. przed chwilą islamscy terrorysci zaatakowali World Trade Center w Nowym Jorku i wasztyngtoński Pentagon. w zamachach ginie przeszło trzy tysiące ludzi. jan paweł II od razu piętnuje zbrodniaży. Wkrótce wsiada w samolot i leci do muzułmańskeiego Kazachstanu. Nic nie jest w stanie go zatrzymać. Nawet groźba nawiększej ofiary.- Nienawiść, fanatyzm i terroryzm znieważają imię Boże i oszpecają autentyczne oblicze człowieka!- woła w Astanie. Kazachowie, dalecy od religijnego fundamentalizmu, przyjmują papieża z entuzjazmem. Po spotkaniu z młodzieżą dostaje kobyz, tradycyjny kazachski instrument, a dziewczyny ustawiają sie w kolejce, by … pocałować Ojca Świetego w policzek. Zupełnie inna atmosfera towarzyszy początkom papieskiej pielgrzymki do Grecji. Fanatyczni duchowni prawosławni modlą się o nagłą śmierć papieża. Nazywają go Antychrystem. Papież prosi o wybaczenie krzywd wyrządzonych prawosławiu przez katolików. Sięga osiem wieków wstecz i przeprasza za dokonaną przez krzyżowców grabież Konstantynpola. Lody topnieją. Grecy modla się z papieżem, a do symbolu urasta gest metropolity Aten, Christodoulosa, który pomaga Janowi Pawłowi II zejsć ze schodów Aeropagu.
Słaby, a jakże mocny! Jan Paweł II z trudem porusza sie o własnych siłach. Podczas ceremonii korzysta z plantformy na kółkach. Nie rezygnuje jednak z podróży, nawet najbardziej forsownych. Azerbejdżan, Bułgaria, Kanada, Gwateala, Meksyk. i znów Polska!
Miliony rodaków ze wzruszeniem patrzy, jak sędziwy papież żegna się z rodzinnym krajem. Modli sie nad grobem rodziców, spotyka kolegów z klasy. Z klasy maturalnej, która liczyła 42 uczniów, żyje juz tylko osiem osób. Jan Paweł II czuje zbliżajacy się kres swojej posługi.
Gdy wierni zaintonują „Barkę”, ukochaną pieśń papieża, w jego oczach zakreci się łza. Stając przed tłumem 2,5 miliona osób, wypełnia zobowiązanie. Trzy lata temu choroba nie pozwoliła mu odprowadzić mszy na Błoniach. Teraz mówi z mocą:- Nadzszedł czas, aby orędzie o Bożym Miłosierdziu wlało w ludzkie serce nadzieję i stało się zarzewiem noiwej cywilizacji- cywilizacji miłości!
Miłość i miosierdzie to dorgowskazy, które paież zostawia nam na zawsze. Jako młody chłopak, podczas okupacji, Karol Wojtyła codziennie mijał klasztor w krakowskich Łagiewnikach, idąc w drewniakach do pracy w kamieniołomach. jako papież w tych samych Łagiewnikach zawierza świat Bożemu Miłosierdziu. W sanktuarium w kalwarii Zebrzydowsjkiej składa Matce Bozej przejmującą modlitwę: „Wypraszaj to, czego dzieci Twoje najbardziej potrzebują. (…) Wypraszaj także i mnie siły ciała i ducha, abym wypełnił do końca misję, którą zlecił mi Żmartwychwstały… ”
Ta pielgrzymka trwa tylko trzy dni. – Zal odjeżdżać- wzycha papież, wsiadając do samolotu.

Panie, naucz nas przebaczać

Mija ćwierć wieku z polski papieżem! Schororwany, zgarbiony, Ojciec Święty ma coraz mniej śił . Ale tylko fizycznych, bo wiciąż jest młody – duchem, wiarą i całym sobą.
Był już w onad 120 krajach, spędził w podróżach 580 dni sego pontyfikatu. I wciąż jest w drodze. W setną podróż zagraniczną wyrusza doChorwacji. Kilka tygodnin później jast na Bałkanach, odwiedza Bośnię i Hercogowinę.jan paweł II wzywa do pojednania. Zdecydowania sprzecieia się wojnie w Iraku. Do ostatniej chwili apeluje o pokój. Ważne słowa padają też dla POlski przed referendum zatierdzające nasz wejscie do Uni Europejskiej. W tym toku papież daje dowód niezwyykłej wiatalności. Na nowo budzi się w nium poeta! Odkąd został papaieżem, porzucił pisanie wierszy. 25 lkat później chwyta po pióro. „Trytptyk rzymski” Karola Wojtyły to pormast o Bogu i medytacja o sobie samym.

Coraz blizej końca. Lourdes, Francja, upalny sierpniowy dzień. Papież klęka przed grotą, gdzie kiedyś, objawiła się tam Matka Boska. Na zalanej potem twarzy pjawia się ból. _ Czuję, ze osiągnęłem mętę swojej pielgrzymki- wyznaje Ojciec Święty. Te słowa obiegaja cały iat. Oto iwelki człowiek- poeta, aktor, ksiądz, biskup, kardynał, papież, maż stanu, opiekun ludzkości – dochodzi do kresu swej drogi. Dla wszystkich jest jasne, że żegna się nie tylko z cudownym snaktuarium Maryjnym. Powoli żegna się z życiem. Podczas wielkiej mszy na łakach przed Bazyliką Różańca Jan PAweł II, z trudem łapie oddech. _POmóżcie mi – to nie tylko prośba o szklankę wody. Papież oczekuje pomocy w swym dziele.A tłum trzystu tysięcy wiernych wypełnia każdą chwilę ciszy, kiedy tylko papież traci głos.
-KOchamy Cię!- słychać ze wszystkich stron. Cierpienie staje się codziennością. Jan PAweł II poruza się już tylko na specjalnym fotelu, a w Bazylice watykańskiej, celebruje msze, korzystając ze specjalnie zainstalowanych tam urządzeń ułatwiających pokonywanie schodów i podestów. Ale sie nie poddaje: staje twarzą w twarz z życiem, jakie otrzymał.
Ptępia zamachy bombowe w Madrycie i boleje nad tragedią dzieci w Biesłanie. Wciaz podróżóje. W szwajcarii wzrusza młodych ludzi osobistym wyzwaniem: -Podobnie jak wy, miałem 20 lat. Lubiłem uprawiać sport, jeździć na anartach, recytować. Starałem się nadać zyciu sens. Znalazłem go w Jezusie.

Zakończenie

Gdy człowiek umiera, zapada w nim cisza. Karol Wojtyła kochał ciszę. Żył w ogłuszającym hałasie wojen, zbrodni i zamchów. Słyszał krzyki głodnych, więzionych i torturowanych. Nie mógł milczeć. Przyszło mu pełnić papieską posługę w szczególnym momencie historii. Polska odzyskawała wolnośc, a znią pół Europy. jan Paweł II był patronem tych przemian \. to zdycha jego pierwszej pielgrzymki do Polski narodziła ię „sSolidarnosć”. Wołał głosem nędzarzy i czuł ból cierpiących. W Afryce, Azji, Ameryce, Europie. Wszędzie. Sam cierpiał również mocno. Do końca. W 2005 roku wyjade swoją piątą książkę: Pamięć i tożsamośc”. I pisze w niej o cirpieniu, bólu i obietnicy zamrtwychwstania. To ważne przesłanie pozwala zrozumieć siłę Jana Pawła II. Potępiał wojny, apelował o miłosc i woność narodów. Piętnował niesprawiedliwe rządy. Łączył religie. Dawał nadzieję i wiarę.
BYł nieusrtonnym pielgrzymem. Podczas swoich podrózy pokonał drogę równą trzykrotnej odległości między Ziemią a księzycem. Wugłosiłponad 2300 przemówień i kazań. Potrafił kochać i inni go kochali. Nazywali go Lolkiem, Karolem i Janem od Boga. Święta obietnica wiecznej ciszy pozwala mu zachować pogodę ducha. nawet w najcieższych chwilach. Luty, 2005 roku. Jan paweł II po ataku duszności trafia do kliniki Gemelli. Lekarze nacinają mu kratń i wprowadzają rurkęumożliwiającą oddychanie. po operacji nie może mówić, wiec pisze na kartce: „Co oni ze mna zrobili?”. To nie jest skarga. To dobroduszny żart wielkiego człowieka, który do końca jest silny swoją słabością.
2 kwietnia 2005 roku, to dzień smutku nie tylko dla Polski i Polaków. Cały świat spogląda w kierunku Watykanu. Umiara papież, który całym swoim życiem świadczył o Chrystusie. Nie tylko słowem, ale przede wszystkim własnym przykładem dawał świadectwo wiary. Nigdy w historii ludzkości nie było takiego wydarzenia, które w jednym czasie zjednoczyłoby tak wielką liczbe mieszkańców Ziemi. Dzięki przekazom różnego typu mediów, świat zobaczył wielkość naszego papieża. Już od momentu śmierci Ojca Świętego, zaczęto mówić o Nim – „Jan Paweł II – Wielki”. Tak już zapewne pozostanie na zawsze.

  • Data: Czerwiec 21, 2012
  • Komentarzy: 0
  • Skomentuj

KOMENTARZE

Brak komentarzy

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


jeden × 3 =